Jako dorośli ludzie mamy magiczną moc podejmowania decyzji samodzielnie. Dotyczy to zarówno sfery naszego życia jak i tych, którymi dane nam jest się opiekować. Nie musimy już pytać mamy jakiego lekarza dla siebie wybrać, ani czy możemy na obiad zjeść fast food zamiast prawilnego schabowego z surówką. O ile o swoim życiu decydujemy tak jak nam się podoba, o tyle za stworzenia, którymi się opiekujemy jesteśmy odpowiedzialni. Wybór lekarza weterynarii nie jest prosty, ale dziś postaram się Wam nieco pomóc w tej kwestii.

 

PO PIERWSZE

To o czym należałoby wspomnieć na samym początku to fakt, że lekarz weterynarii wcale nie musi być miły. Pewnie Cię teraz trochę zszokowałam. Faktycznie, jeśli lekarz jest sympatyczny, głaszcze naszego psa i nie ma ponurej miny to i nam jest jakoś miłej, bardziej go lubimy i chętniej oddajemy w jego ręce zwierzaki. Jednak musisz wiedzieć, że zadaniem lekarza, nie jest zabawianie ciebie i twojego pupila, tylko ocena jego stanu zdrowia, odpowiednie przebadanie i włączenie leczenia. 

Tak jak mówi się o ‚podejściu do dzieci’ w kontekście dentystów, tak samo gdzieś ma to dla opiekunów znaczenie w przypadku ich ukochanych kotów czy psów. Możesz zwracać na to uwagę, ale nie bierz tego jako wyznacznik czy lekarz jest dobry czy zły.

 

PO DRUGIE

Po drugie, jeśli możesz zrezygnuj z wiejskich weterynarzy. Daleko mi do osądzania, uogólniania itd. Natomiast obiecałam sobie, że pisząc tego bloga będę w 100% szczera ze sobą i z Tobą. Mam niestety przykre doświadczenia z wiejskimi lekarzami i osobiście stronię od nich z daleka. Taki lekarz zazwyczaj ‚obsługuje’ kury, krowy, kozy. Niekoniecznie będzie w stanie ci pomóc.

Zazwyczaj też nie ma specjalistycznego sprzętu weterynaryjnego, więc albo skieruje cie na dalsze badania gdzie indziej, albo nawet nie powie ci że trzeba je zrobić. I ostatnie – rzadko kiedy taki weterynarz odbierze telefon w nocy, gdy coś dzieje się z twoim pupilem. Bynajmniej, nie jest on całodobowo otwarty.

 

weterynarz

PO TRZECIE – cena i odległość nie zawsze mają znaczenie

Staraj się nie kierować takimi czynnikami jak cena, czy odległość do danego weterynarza. Mój mąż zawsze powtarza ‚skąpy traci dwa razy’ i coś w tym jest niestety. Może i weterynarz, który mieszka blisko Ciebie jest tani, ale jeśli twojemu kotu czy psu stanę się coś naprawdę złego rozłoży ręce i nie będzie potrafił pomóc.

 

Żeby nie być gołosłowną podam ci przykład, który spotkał mnie. Weterynarz z mojej miejscowości miał wykastrować naszego kociaka. Zabieg zaplanowany, kot po badaniach, bez większych komplikacji. Po zabiegu weterynarz oznajmił mi, że kot miał jedno jądro, a drugie było schowane w pachwinie. Taki przypadek nazywany jest wnętrostwem. Prawidłowe postępowanie polega na tym, że nie ważne gdzie to jajo jest i tak trzeba je od razu usunąć – pozostawione samo sobie w pachwinie czy jamie brzusznej prowadzić może do nowotworów. Ten weterynarz nie wyciął tego jądra tylko je zostawił mowiąc, że to musi być wykonany inny zabieg i on teraz nie ma czasu proszę się umówić. 

Jakie są z tego wnioski?

  • zapłaciłam finalnie za 2 zabiegi
  • weterynarz wykonał zabieg niezgodnie ze sztuką lekarską
  • kot był 2 razy męczony i usypiany
  • jajko było pozostawione samo sobie przez jakiś czas co mogło doprowadzić do nowotworu.

 

Jak widzisz nie zawsze odległość i pieniądze mają aż takie znaczenie, jeśli chodzi o życie i zdrowie naszych pupili. To tyczy się również zwierząt egzotycznych takich jak króliki chociażby. Lepiej wybrać się z takim osobnikiem do weterynarza od zwierząt egzotycznych, a nie do typowo psio-kociego lekarza. 

 

PO CZWARTE – opinia w internecie to za mało

Pamiętaj, że w sieci można napisać wszystko. A nawet zapłacić komuś za napisanie oczerniających komentarzy na stronach konkurencji. Jeśli już chcesz szukać opinii o weterynarzach to sprawdź na facebookowych grupach (ale tylko tych rzetelnych!) czy mają w plikach aktualną listę polecanych weterynarzy. Taką listą możesz się zasugerować.

PO PIĄTE – kto pyta nie błądzi!

Kiedy idę nawet na kontrolną wizytę u weterynarza to zazwyczaj mam przygotowaną całą listę pytań lub zagadnień do omówienia. Mam okazję porozmawiać wtedy nieco więcej z weterynarzem, poznać jego punkt widzenia, a kiedy czegoś nie wiem to po prostu się dowiedzieć. Takie podejście zapewnia mi po prostu spokój.

 

BONUS!
Przygotowałam dla Ciebie jeszcze kilka wskazówek:
  • Nie zmieniaj lecznicy zbyt często. Jeśli ufasz swojemu lekarzowi weterynarii to nie szukaj na siłę bardziej prestiżowej lecznicy – znam też takie przypadki. To wiąże się z dodatkowym stresem u zwierzaka, z tym, że musisz każdemu weterynarzowi opowiedzieć historię przebytych chorób twojego psa czy kota i zabierać badania po raz kolejny do nowej lecznicy.

 

  • Zaufanie to podstawa! Musisz ufać swojemu lekarzowi weterynarii i koniec kropka. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nie ufam swojemu lekarzowi i powierzam mu życie swojego psa czy kota. Zastanów się czy ty jesteś w stanie bez mrugnięcia okiem zostawić w swojej lecznicy zwierzaka na noc, tylko z weterynarzem? 

 

  • Sprawdzaj social media twoich weterynarzy. Może to trochę płytkie, ale jeśli twoja lecznica nie ma zakładki w Google, instagrama czy nawet Facebooka to być może jest lekko.. przestarzała. Zwróć na to uwagę!

Odbierz darmowy e-book!

 

ZAPISZ SIĘ NA LISTĘ OSÓB ZAINTERESOWANYCH WARSZTATEM!

 

ZAPISZ SIĘ I OCZEKUJ NA PIERWSZĄ WIADOMOŚĆ!

 

POCZEKAJ! Mam dla Ciebie 18 darmowych planerów do pobrania!

 

Zapisz się na listę osób zainteresowanych!

* Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowościach, promocjach, produktach i usługach Koty i Psy Andrzejewskiej. Zgodę będziesz mogła w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.